Lubię takie spotkania jak Drutozlot. Jeszcze klika lat temu wydawało się, że jest trudno spotkać inne osoby, które robią na drutach. Potem pojawił się internet i nagle dzięki internetowi spotkania w realu stały się większe i bardzo zaludnione. Wręcz pełne energii i po prostu fantastyczne.

Część osób poznaje się od razu. Mimo iż znamy się do tej pory tylko ze zdjęć powitania są bardzo naturalne: Ach, to ty! Tak, jakbyśmy znały się od wielu lat.
Część osób poznaje się dopiero na Drutozlocie. I te spotkania są bardzo piękne.
Część osób niestety się mija. Drutozlot jest coraz większy, coraz intensywniejszy i albo się mijamy w tłumie, albo z wrażenia zapominamy, kogo jeszcze nie spotkaliśmy.

Ja szczere mówiąc byłam bardzo podekscytowana, mimo iż to nie był mój pierwszy Drutozlot i mimo iż organizatorzy są mi bardzo znani. To podekscytowanie zaowocowało tym, że wiele osób przegapiłam. W pewnym momencie chodziłam przytłoczona niesamowitym wyborem pięknych włóczek i nie mogłam się na żadną zdecydować. Wszystkiego było za dużo.



W końcu wybrałam kilka motków z 7oczek, jeden motek z Dye Dye Done. (patrząc od prawej strony zdjęcia). Odebrałam swoje sznurkowe zamówienie z Mila Druciarnia. Już wtedy czułam, że moja walizka będzie pełna. Nie wiedziałam jeszcze wtedy, że w konkursie wygram także sznurek i szydełka - grubasy z KnitPL.
Dziękuję wszystkim za piękne włóczki i sznurki!

Także Drutozlot okazał się dla mnie bogaty w sznurek. Chyba w takim razie rozpocznę nową karierę - szydełkową tym razem.

Do tego doszły jeszcze prezenty.  od Asi piękny worek na robótki z delikatnym haftem oraz włóczka skarpetkowa od Reni. Bardzo dziękuję za pamięć.

Odebrałam jeszcze jedno zamówienie, a mianowicie super fajną torebkę na robótkę podczas aktywnego spaceru od Basi-Urbasi. Teraz mogę chodzić i dziergać! Torebka jest piękna. Pięknie dobrany materiał i wykonanie idealne. A na dodatek moja torebka ma także dodatkową kieszonkę na druty i markery np. Dziękuję Basiu za to cudo!

A teraz migawki z Drutozlotu. Przede wszystkim włóczki i torebki. Zdjęcia zrobione wcześnie rano, tuż przed otwarciem więc jeszcze pełno było na stołach. Potem było ich coraz mniej, i coraz mniej.

Po powrocie z Drutozlotu poczułam niedosyt, że kupiłam tak mało włóczek.
Było przecież tyle piękności i mogłam zakosztować w wielu włóczkach. Jednak było ich tyle, że miałam trudności z wyborem. Żałuję trochę i obiecuję poprawę na kolejnym Drutozlocie.

Na zdjęciu poniżej włóczki z Biferno.pl. Były całe gamy kolorystyczne cudownych włóczek, nowości, druty, katalogi. I nie powiem - zamówiłam sobie ciekawą włóczkę, ale o niej dopiero jak nadejdzie. Spotkałam także Basię. 









Na imprezie prowadziłam także warsztaty na temat robienia od palców dwóch skarpetek jednocześnie. Uczennice były bardzo pojęte i teraz szuflady, szafy, Ravelry i konta społecznościowe zostaną zasypane mnóstwem skarpetek.

Dziergałyśmy bardzo małe skarpetki, by się z nimi wyrobić w czasie.
Powstały wspaniałe cukiereczki. Na zdjęciu skarpetulki w wykonaniu Izabeli z Powłóczmy się.
Są po prostu urocze.

Dziękuję bardzo dziewczyny za udział w moich warsztatach!
Dziękuję organizatorom: Hani, Magdzie i Gosi za zorganizowanie tych warsztatów na tak wspaniałej imprezie i za zaproszenie mnie do ich prowadzenia.


Jeśli też chcesz nauczyć się dziergać skarpety od palców, ale nie miałaś możliwości wziąć udziału w warsztatach, albo nawet Drutozlocie zapraszam do pobrania mojego kursu skarpetkowego: Kurs skarpet od placów. 
Nauczysz się w nim:



Jeśli jest się osobą robiącą na drutach to wiele osób pyta jak nauczyć się robić na drutach.
Trudno jest wytłumaczyć robienie na drutach na odległość słowami, ale wpadłam kiedyś na pomysł, by na filmach wideo pokazać moje ręce przerabiające oczka, a do tego jeszcze wytłumaczyć słowami kolejne ruchy.

Tak kilka lat temu zrodził się pomysł, by nagrać kurs, w którym pokazuję jak nauczyć się robić na drutach.
Kiedy przygotowywałam i publikowałam ten kurs nie przypuszczałam, że stanie się on tak bardzo popularny. Myślałam wtedy, że jeśli pomoże on kilku osobom nauczyć się robić na drutach będzie mi miło. Ale od tamtej pory na kurs zapisało się około 5 tysięcy osób. A ja niemal każdego dnia otrzymuję podziękowania za to, że dzięki temu kursowi ktoś nauczył się, ktoś podszkolił się, ktoś przypomniał sobie, lub ktoś powrócił do robienia na drutach.

A dla nauczyciela jest to najlepsza nagroda. Dziękuję Wam bardzo za wszystkie ciepłe słowa - w mejlach, na Facebooku, Instagramie, czy też przekazywane osobiście. ♥
Jeśli chcesz poznać, co mówią inni przeczytaj tutaj we opinie o kursie.

A jeśli po prostu chcesz nauczyć się robić na drutach wypełnij poniższy formularz.


Jeszcze dzisiaj otrzymasz dwie pierwsze lekcje. A następnie kolejne będą przychodzić co cztery dni.
A jeśli masz jakieś pytania napisz do mnie odpowiadając po prostu na adres zawarty w lekcji.

Życzę powodzenia i dobrej zabawy!

Moje projekty zbierały się w ciągu ostatniego roku na kupkę. Nie pokazywałam ich z myślą, że będą do nich najpierw wzory. Ale jak pisałam dwa dni temu z różnych powodów wzory te jeszcze nie powstały.
Jednak muszę wszystko dokładnie pokazać.

I oto na pierwszy ogień idzie sweter rozpinany, który dziergałam na poprzednim Drutozlocie czyli w sierpniu 2016 roku. Może ktoś pamięta, a może nie. Wiele osób pytało co to za fajna włóczka. A powiem, że rzeczywiście fajna jest.

Włóczka to Scheepjes Stone Washed z Kokardka.pl. Ciekawa mieszanka 70% bawełny i 30% akrylu. Bardzo miękka, a i farbowanie jej jest ciekawe, kolory wyglądają jak sprane i dają fajny efekt.

Robiło się z niej bardzo dobrze, bo włóczka jest trochę grubsza i druty 4,5 mm to dla mnie druty grube. Nie robię na nich często, ale czasami można odpocząć od cienizny.



Lubiłam robić ten sweterek, niestety włóczka ta jest mało wydajna i wciąż brakowało mi nitki. Najgorsze, że nie mogłam dokończyć, bo robiłam na urlopie w czasie podróży przez Europę. Szukałam włóczki w różnych włóczkowych sklepach po drodze, ale nigdzie jej nie było.

Zmieniałam koncept kilka razy, by dołożyć włóczki zielonej, której było pod dostatkiem, ale źle wyglądało. W końcu sprułam, wróciłam do pierworodnego pomysłu, skróciłam jednak sweterek, a zdjęcia w mojej ulubionej scenerii zrobiłam bez dokończonych rękawów.

Na poniższym zdjęciu troszeczkę to widać - chociaż oczywiście starałam się ten fakt ukryć.


Cały sweter to jego tył. Uwielbiam te plecy.
Kiedy zobaczyłam tę trochę cieniowaną włóczkę to zobaczyłam tęczę na plecach swetra. Co prawda tęcza tego swetra nie jest w tęczowych kolorach. Ale wiedziałam, że będzie to tęcza. Cieniowana, zachodząca na siebie, radosna.

W końcu udało mi się też sweter dokończyć. Brakowało przez cały czas szarego koloru. No cóż nie dziergam często z grubszych włóczek i zapominam, że są one mniej wydajne. Poza tym źle obliczyłam zużycie kolorów. Został mi zielony, brakowało pomarańczowego.


Wybór guzików był jednoznaczny. Zielone, lub pomarańczowe. Znalazłam idealne, niedrogie, zapomniane w pasmanterii na najniższej półce. Czekające na mnie i na tęczowy sweterek.



A teraz małe podsumowanie:
Wzór: mój własny, zamierzam napisać wzór.
Włóczka: Sheepjess Stone Washed z Kokardka.pl - polecam i sklep Kokardka ze wspaniałą obsługą, i tę włóczkę.
Druty: 4 i 4,5 mm
Czas dziergania: całe wieki - powód prucie.

Więcej zdjęć na stronie projektu na Ravelry.


Tak. W tym roku będzie ponownie Drutozlot.
I ja tam będę. A Ty?


Kto był w ubiegłym roku, lub dwa lata temu wie, co oznacza Drutozlot. I że warto na nim się pojawić. W tym roku bawimy się 9 września w Toruniu.

Drutozlot to spotkanie zadrutowanych i zawłóczkowanych osób. To jest po prostu niepowatarzalne święto dla nas uwielbiających robienie na drutach, ale oczywiście i szydełkowe osoby są mile widziane.

Ubiegłoroczny 2016 Drutozlot był dla mnie pierwszym. Dla osób, które uważają, że Toruń jest za daleko dodam, że ja przyjeżdżam na to spotkanie ze Sztokholmu.
Ale jak tu odmówić spotkania z wszystkimi wspaniałymi druciarami, które znam inaczej wirtualnie? Koniecznie trzeba wypić z nimi kawę, zjeść ciacho, wspólnie pomacać włóczki i nie przerobić ani jednego oczka..., ponieważ trzeba porozmawiać i pośmiać się ze wszystkimi, albo chociaż z dużą ich częścią. To są wspaniałe spotkania i odkrycia, niesamowicie, że można się poznać od razu, mimo iż w większości znamy się tylko ze zdjęć. I towarzyszy temu uczucie jak byśmy znały się od zawsze i od dawien dawna.

W tym roku obiecuję przerobić oczka.
A to tylko dlatego, że jestem w gronie pedagogicznym i będę uczyć robienia skarpetek - od palców, magic loopem. A jak tu uczyć bez pokazania jak narzucamy oczka? Jak wyrabiamy piętę? Jak przerabiamy magic loop? No nie można.
A będę pokazywać te trudniejsze elementy własnoręcznie.

Tutaj można przeczytać więcej na ten temat warsztatów.
 Na dzień dzisiejszy warsztaty są wyprzedane.
Ale sam Drutozlot można jeszcze odwiedzić, przeczytać więcej i kupić bilety można na stronie drutozlot.pl.


A jeśli ktoś nie umie jeszcze robić skarpetek od palców. A chciałby się tego nauczyć, ale nie zdążył zapisać się na warsztaty zapraszam do zaopatrzenia się w mój skarpetkowy kurs Kurs robienia skarpet od palców, w którym krok po kroku pokazuję jak robić skarpetki od palców.
Kurs zawiera kilka sposobów narzucania oczek na palce, kilka rodzajów pięt, kilka rozwiązań zamykania oczek.

Przeczytaj więcej klikając na Kurs robienia skarpet od palców i naucz się, bo warto.


Ostatnio bardzo mało pokazywałam. Ale nie dlatego, że nic nie robiłam. Dziergałam oczywiście. I swetry na drutach, i chusty na drutach.
Ale...
Chowałam je do lamusa.
Albo kładłam na wyższą półkę, jak kto woli.
Albo może odkładałam na lepsze czasy.

Owe lepsze czasy miały być pisaniem i publikowaniem wzorów.
Niestety z wielu różnych błahych lub bardziej poważnych powodów ani owe swetry, ani też chusty na drutach nie doczekały się jeszcze opisów.

Przez cały czas żyję jednak w postanowieniu napisania owych wzorów i przyłączenia ich do kolekcji innych projektów w moim sklepie by iwona, ale, ale....
Sam ten fakt bardzo mnie stresuje i w wyniku terapii odstresowującej postanowiłam ujawnić publicznie moje udziergi i naprawdę odłożyć wszystko na półkę, a nie trzymać w koszyku w oczekiwaniu na...
Więc jak napiszę do nich wzór w przyszłości to po prostu będzie.
A jak nie, to nie będzie.

Zebrała się tego spora kupka.


Są tutaj bluzki, swetry i chusty na drutach.

Są trzy chusty. I wzory do tych chust będą. Będą na pewno, bo do dwóch z nich już się piszą.
Po prawej stronie na górze jest letnia bluzka na drutach z Puro Lino. Do niej opis już wkrótce będzie dostępny. Na razie jest w fazie testowania.
Są jeszcze inne dwie bluzki i cztery swetry. Te będę tutaj na blogu po kolei pokazywać.
Wszystkie są obfocone więc dlaczego nie? A jak czas i sytuacje pozwolą będą pewnego pięknego dnia opisy.

A w między czasie będę dziergać nowości. Mam mnóstwo pomysłów, ale jednocześnie zamierzam dziergać ze wzorów innych projektantek - w celu odstresowania. W końcu najbardziej ze wszystkiego lubię dziergać. A dzierganie według gotowego wzoru jest przyjemnością. Nie trzeba za wiele myśleć i kombinować. Tylko dziergać. Prawe, lewe, narzuty, oczka skrzyżowane itd...
Po prostu na to zasłużyłam.

A Wy lubicie dziergać według gotowych wzorów, czy też wolicie kombinować po swojemu?
W najbliższą sobotę jest Światowy Dzień Dziergania w Miejscach Publicznych.
Dzień ten przypada zawsze w drugą sobotę czerwca - jest to święto ruchome - zawsze w sobotę, by było łatwiej się spotkać.

Czy będziecie brać udział w jakimś zorganizowanym dzierganiu? Gdzieś w większej grupie? W parku? W kawiarni? Na schodach? Na rynku? Czy też w innym publicznym miejscu?

Jeśli tak to koniecznie zróbcie zdjęcia i wklejcie tutaj w wydarzeniu na Facebooku gdzie przy okazji można wygrać książkę robótkową - ze splotami do robienia na drutach lub książkę szydełkową. Koniecznie zróbcie zdjęcia i pokażcie gdzie i jak dziergaliście. Będzie bardzo przyjemnie pooglądać takie zdjęcia i nacieszyć oko, że tyle osób dzierga i ta wspaniała dyscyplina sportowa jest taka popularna. Dyscyplina sportowa ponieważ przecież jest ruch i spalanie kalorii podczas dziergania.


Ja dziergam wszędzie, zawsze mam ze sobą robótkę. I czy jest to kawiarnia, restauracja, pociąg, lotnisko, samolot, park, czy też plaża wyciągam mój projekt i przerabiam kilka oczek lub rządków. Moja rodzina i znajomi przyzwyczaili się do tego, że mam zawsze zajęte ręce.

Przy okazji tego dnia można wygrać książkę jak pisałam powyżej, ale jeśli ktoś nie chce czekać to do 14 czerwca Wydawnictwo RM, które owe robótkowe książki na konkurs ufundowało, oferuje także 20% zniżki na wszystkie książki w na stronie wydawnictwa.

Czyli następnym razem  można się wybrać w plener z nową książką.

Wejdź tutaj na stronę Wydawnictwa RM, wybierz książki i wpisz w kasie rabatowy kod: czerwiec2017, by otrzymać rabat. Kod ważny jest do 14 czerwca.

Ja jestem w posiadaniu obu książek i albo je po prostu przeglądam, albo wykorzystuję z nich wzory.


Ostatnio modny zrobił się len. Trochę to dziwnie brzmi, że się zrobił, bo przecież len to chyba najstarsze włókno, którego początki sięgają aż 7500 lat przed naszą erą.
Już w starożytnym Egipcie zaczęto wyrabianie lnianych tkanin. Ale mi będzie się on zawsze kojarzył ze staropolską wsią bliską natury i bez dodatków syntetycznych.

Co prawda dodatkiem syntetycznym dzisiejszych włóczek naturalnych są sztuczne barwniki. Ale kto wie, może kiedyś natrafię na len farbowany organicznie.

Póki co trafiłam na Puro Lino, które na len spotykany do tej pory jest dość grubą nitką. I miękką. Spotkałam się wcześniej  z lnem twardym jak sznurek, ale Puro Lino zachwyciło mnie swoją giętkością i połyskiem. A po praniu w gorącej wodzie stał się jeszcze bardziej gładki i lejący jak jedwab.

O ile włóczkowe bluzki latem nie są za moją ulubioną częścią garderoby to len aż się prosi na tę porę roku. Chciałam coś prostego, dlatego, że do lnu moim zdaniem pasuje tylko prostota. Trochę ściegu gładkiego, trochę francuza, kilka narzutów i tak oto powstała letnia bluzka na drutach z lnu.

Trochę zastanawiałam się nad kolorem, ale ponieważ w planie było ukończenie bluzki nad brzegiem morza sprawiłam sobie kolor w barwach właśnie tego morza.

Jest to jedno z moich ulubionych miejsc i jestem naprawdę zadowolona, że w dzień przed wyjazdem udało zrobić mi się zdjęcia. Co prawda smartfonem, ale cóż nie dojrzałam jeszcze do tego, by pakować do bagażu podręcznego lustrzankę z ciężkim obiektywem. Jestem trochę leniwa i wygodna. Wolę spakować dwa kilogramy włóczki, niż dwa kilogramy aparatu fotograficznego.



A teraz trochę danych technicznych.
Włóczka: Puro Lino z Biferno.pl - 260 g czyli prawie 6 motków
Druty: 4 mm
Wzór: mój własny, będzie opis. 




Nadszedł czas na kolejną chustę. Chustę "Like an Ocean", która:
1. Bardzo mi się podoba.
2. Dzierga się bardzo szybko.
3: Jest prosta w swojej elegancji, ale jednocześnie szykowna.


Chusta wykonana jest z włóczki w dwóch  kolorach ściegiem francuskim czyli oczkami prawymi przerabianymi na prawo na prawej i na lewej stronie robótki.
Tymże ściegiem przerabiamy także kontrastowe paski. Do tego specjalnym ażurowym ściegiem wplatamy kilka pasków dla ciekawszego rezultatu.
Jak wykonać ten ścieg pokazane jest na filmie wideo.

Wzdłuż jednego z boków chusty prowadzimy nitkę w jednym z kolorów włóczki tylko po to, by nitki nie trzeba było obcinać przy zmianie koloru. A to dodaje chuście jeszcze większego szyku.

Oczka zamykamy zamykaniem z pikotkami, które dodaje kolejnego uroku chuście.



Chusta wykonana jest na drutach 3,5 mm z 350 m włóczki Chili Gredelin (jest to ręcznie farbowana włóczka fingering) oraz 150 m Alpaki  Dropsa.

Wzór chusty jest w języku polskim spisany z polskimi oznaczeniami, albo z angielskimi skrótami dla tych, którzy wolą angielskie skróty, ale opis jednak w języku polskim.
Można więc wybrać formę wzoru, którą się preferuje.

Wzór można nabyć na Ravelry tutaj za pomocą PayPal (tam także w języku angielskim i szwedzkim). Do 12 maja godz 23.59 czasu warszawskiego zniżka 30 % bez konieczności wpisania kodu. W kasie automatycznie pojawia się cena z rabatem.

Wzór do pobrania także tutaj w moim sklepie byiwona - gdzie można zapłacić przelewem z banku, gdzie, aby otrzymać zniżkę należy wpisać w kasie klikając na "Posiadasz kod zniżkowy? Kliknij aby go wpisać." OCEAN09. Rabat ważny także do 12 maja.


Chustę tę bardzo polubiłam. jest super elegancka i bardzo dokładnie można się nią kilka razy owinąć.
I nawet Elton przymierzył chustę i stwierdził, że jest bardzo przyjemna i miła. Położył się na niej i nie chciał jej oddać.
Mam nadzieję, że po jej wydzierganiu także wam się spodoba.


Do napisania tych kilku słów na temat dlaczego spotkania robótkowe i włóczkowe są nam potrzebne zainspirował mnie dziewiarski festiwal w Edynburgu, na którym byłam na początku marca.

Do domu wróciłam z uczuciem jakbym wylądowała z zupełnie innej planety nie tylko z zapasem nowych włóczek, ale także z przerobioną osobowością z "normalnego" człowieka na istotę z duszą uplecioną pięknymi ściegami przede wszystkim z merinosów z  jedwabiem i na dodatek ręcznie farbowanych.

Byłam pod wrażeniem nie tylko pięknych włóczek i wszystkich produktów na tym spotkaniu, ale przede wszystkim ogromem ludzi, którzy przewijali się przez to miejsce.

Był bowiem taki czas w moim życiu, kiedy to wydawało mi się, że jestem ostatnią osobą na tej planecie robiącą na drutach. Nigdy nie miałam obok siebie ani babci, ani cioci, ani sąsiadki czy też koleżanki, która robiłaby na drutach. Byłam sama wyznająca to rzemiosło i otaczające osoby patrzyły na mnie co najmniej dziwnie. Czułam się z tym na tyle inna, że nie miałam nawet odwagi przyznać się, że dzierganie było moim hobby. Bo jakoś tak dzierganie nie mogło być hobby. Było zbyt staroświeckie, by mogło być hobby. Zbieranie znaczków, sklejanie plastykowych samolotów z gotowych części, czy też zbieranie pustych puszek po piwie pasowało jako hobby, ale robienie na drutach nie...

Więc na pytanie co jest moim hobby odpowiadałam: "nie mam żadnego."
I to też powodowało, że czułam się jakaś tak niedorobiona, niepełna, żeby nie powiedzieć nienormalna..

Dodam, że i dzisiaj właściwie także nie mam żadnego hobby. Robienie na drutach bowiem po krótkim okresie, kiedy to miałam odwagę nazywać je hobby, przekształciło się w pasję. A pasja to jakby hobby, ale na zdecydowanie wyższym poziomie.

Potem pojawiły się blogi i zauważyłam, że takich wymarłych dinozaurów robiących na drutach jest więcej. I to na całym świecie. I do tego nie ukrywają się one ze swoim hobby tylko krzyczą na cały świat w swoich blogach: robię na drutach i kocham to. Potem odkryłam, że w niedalekim sklepie włóczkowym zrobiło się przemeblowanie i na wystawie wisi duża plansza, która zaprasza na spotkania robótkowe. Poszłam, zobaczyłam, zostałam, poznałam całe grono fascynatek drutowania. Potem pojawiło się Ravełry, Facebook, Pinterest i Instagram.

No i te międzynarodowe Spotkania robótkowe jak Edinburgh Yarn Festival czy nasz polski Drutozlot.



Te spotkania dodają mi wiatru do moich już rozwiniętych skrzydeł. Nie kryję się z moim hobby, które stało się pasją. Wręcz przeciwnie pokazuję je publicznie i jestem z niego dumna.
Każde takie spotkanie, każda rozmowa z innymi zafascynowanymi drutami dodaje mi energii i radości życia.
Każda nowa włóczka, każdy nowy projekt dodaje uśmiechu i lekkości.

Dlatego wszelakiego rodzaju spotkania robótkowe są potrzebne. By zobaczyć, że są też inni, którzy wyznają tę samą pasję, że są tacy sami jak my zakręceni, że są ludzie, z którymi możemy porozmawaiać na wspólne tematy, pośmiać się, podzielić się szaleństwem.

I nawet jeśli siedzisz gdzieś - wydaje ci się - na końcu świata i że nie znasz nikogo, kto robi na drutach to pamiętaj nie jesteś sama / sam. Skomentuj tutaj, dołącz do mojej grupy na FB,
Jest nas wielu. I czy to na różnego rodzaju spotkaniach na żywo, czy też w sieci możemy dowartościować się i porozmawiać o tym, co dla nas jest ważne i co nadaje sens naszemu życiu.

A poniżej więcej zdjęć z Edinburgh Yarn Festival, na którym bawiłam się na początku marca.








Jak zrobić chustę trójkątną od góry?

To pytanie powtarza się bardzo często wśród osób, które rozpoczynają swoją przygodę w robieniu na drutach. Czy też osób, które być może robią już jakiś czas, ale nigdy nie wydziergały trójkątnej chusty na drutach.

Chusta trójkątna robiona od góry czyli od strony karku z oczkiem środkowym to najklasyczniejsza i najpopularniejsza chusta robiona na drutach.

W moim kursie "Dziergaj ze zrozumieniem" Uczę robić chusty na drutach. Uczę tam wykorzystywać w tych chustach ażury, a także rozumieć jakie błędy można w nich zrobić i także jak je naprawić jeśli już powstały.

Ale tutaj i teraz przedstawię w skrócie początek i zasady robienia takich chust.


Poniżej przedstawiam skrócony opis wykonania takiej chusty ściegiem gładkim. Wplecenie inne ściegu to wyższa szkoła jazdy, której możesz spróbować sama lub przetestować w moim kursie "Dziergać ze zrozumieniem" lub pobierając gotowy wzór chusty na drutach wykonanej tą metodą.

A oto skrócony opis początku i pierwszych rzędów:


Opis wykonania chusty:

(Pierwsze rzędy).

Narzucamy na druty 3 oczka. Przerabiamy oczkami prawymi 6 rzędów (ściegiem francuskim).
Przekręcamy robótkę w prawo,  nabieramy 3 oczka na dłuższym boku, przekręcamy robótkę jeszcze raz w prawo, nabieramy 3 oczka na krótkim boku – razem 9 oczek.


Rząd 1 (LS): 3p, n, 1l, n, 1l(oś), um, n, 1l, n, 3p, (13 o),
Rząd 2 (PS): 3p, n, 3p, n, sm, 1p(oś), n, 3p, n, 3p,  (17 o),
Rząd 3 (LS): 3p, n, lewe aż są 3 o do końca, n, 3p (19 o),
Rząd 4 (PS): 3p, n, p aż do m, n, sm, 1p(oś), n, p aż są 3o do końca, n, 3p  (23 o),
Rząd 5 (LS): jak rząd 3 (25 o),

Powtarzamy rząd 4 i 5 na taką wysokość jaką chcemy mieć chustę.
Zobacz jak przerabiać w tutorialu wideo poniżej.





Moje chusty wykonane tą metodą to:
Chusta Aunt Azura oraz Chusta Notime.



Oznaczenia w powyższym opisie:

ob - oczko brzegowe
o - oczko / oczka
oś - oczko środkowe
p - oczko prawe
l - oczko lewe
n - narzut
um - umieść marker,
sm - spuść marker
LS - lewa strona roboty
PS - prawa strony roboty